Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
czwartek, 15 września 2011
Spin

Niedawno pisałam, że nareszcie zapisałam się do naszego kampusowego klubu fitness. I co tam robię? Biegam na bieżni, wiosłuję, trochę się rozciągam. Czasem idę na basen i potem do sauny. Ale Kingfisher (tak się to całe przedsięwzięcie nazywa) oferuje dużo zajęć: Yoga, Pilates, Step, AquaAerobic, Zumba itp. Niestety w czasie przerwy na lunch, a tylko wtedy mi pasuje, nie ma zbyt wielkiego wyboru. M, moja przyjaciółka, namówiła mnie na spin. Byłyśmy już trzy razy i już czuję jak mi się mięśnie w nogach ujędrniły! No może trochę żartuję, ale to dosyć fajna forma ćwiczeń. Choć wiem już, że niektóe z Was nie lubią siłowni :). Cała zabawa polega na 45 jeżdżeniu rowerem stacjonarnym, różnym tempem i z różnym obciążeniem. Czuję się tam jakbym była na 'boot camp' (przepraszam za angielszczyznę ale nie znam polskiego określenia na taki wycisk!). Oczywiście na początek jest rozgrzewka a na koniec rozciąganie :). Polecam tym, którzy potrzebują, by ktoś na nich krzyczał by porządnie się zmęczyli :)

piątek, 29 stycznia 2010
Biegi na Orientację

Czy macie jakiś ulubiony sport? Niektórzy z Was na pewno, tak jak Aneta z przedmieści NY - kajakarstwo. Teraz gdy jestem SupersizeMe wolno mi jedynie uprawiać sporty nie bardzo sportowe jak dla mnie. Tak jak na przykład yoga lub BabyFit, na co też prawie sumiennie chodzę. Spotyka się 6-7 pań z brzuszkami i ćwiczy na piłkach, ćwiczy oddychanie do porodu itp. J. zaczął bieganie na treadmillu no i tak jakoś mi się tęskno zrobiło za hasaniem po lasach...

Moja przygoda z BnO (Orienteering) zaczęła się jeszcze w podstawówce. Potem przez kilka lat byłam zrzeszona w klubie sportowym i sumiennie chodziłam na treningi.  I powiem szczerze nienajgorzej mi szło. No ale przed maturą podjęłam decyzję o karierze bardziej naukowej niż sportowej i zarzuciłam bieganie. Nie wydawało mi się możliwe pogodzenie tych dwóch rzeczy. No i nie raz potem żałowałam.

Bo to piękny sport, w ręku kompas i mapa i Ty sam/sama w lesie. Połączenie kondycji fizycznej i czytania mapy. Trochę adrenaliny, świeże powietrze i satysfakcja, ehhh..

Nieco ponad rok temu postanowiłam podjąć na nowo te sportowe hobby i dołączyłam do lokalnego klubu. Pojechałam na kilka zawodów. Fajnie było. Jedyny z tym problem w Irlandii to to, że tu lasów jak na lekarstwo i większość imprez odbywa się na południu i wschodzie, a nie zawsze się chce w niedziele rano zrywać o 6tej i jechac 300km na zawody.

Mam nadzieje, że może w maju mi się uda zacząć na nowo. Trzymajcie kciuki.

piątek, 22 stycznia 2010
Nowa zabawka

No na razie nie jest ona dla mnie bo z taaaakim brzuchem biegać się nie da. :( Kupiliśmy sobie bieżnię (czy tak się po polsku mówi na treadmill?). J. postanowił regularne z niej korzystanie.

Cacko wygląda tak:

Jak na razie problemem jest miejsce przechowywania tegoż niemałego sprzętu. Na szczęście można go ustawić w pionie gdy się nie korzysta. Niestety jednak z braku wolnego pokoju na razie stoi w pokoju przeznaczonym dla dzidziusia, a potem będzie w kuchni! W naszej sypialni nie może stać z tak prozaicznego powodu jak irlandzkie budownictwo. Strych (który nam służy za miejsce do spania) ma tak cienką podłogę, że bym się bała iż cały ten treadmill z mężem spadną piętro niżej! :)