Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
poniedziałek, 25 lipca 2016
Chusta do noszenia dzidziolków

Zakochałam się! W noszeniu Gabrysia w chuście. Tatuś też się zakochał. I bardzo żałujemy, że pozostałe dzieci nie miały tego przywileju :) Mieliśmy innego rodzaju nosidełka. O jednym nawet TUTAJ pisałam. Ale to nie to samo. Chusta pozwala na większą bliskość i maluszek słyszy serduszko mamy czy taty. I jest wiele sposobów jej wiązania. Gabryś w niej usypia w 5 minut i śpi nawet 2 czy 3 godziny. W wózku drzemki trwają pół godziny jak dobrze pójdzie. Ręce 'nosiciela' są wolne i można się zająć prawie że wszystkim. Dziś na przykład ugotowałam nosząc Małego lazanię. Błogostan dzidziolka gwarantowany. Można nawet w ten sposób karmić niemowlaka piersią jak go głód dopadnie w trakcie spaceru i nikt nawet nie będzie tego świadomy!

Dla zainteresowanych polecam sobie poczytać o 'baby wearing' czyli dosłownie tłumacząc 'noszeniu niemowlaka jak ubranie' :) W Irlandii są temu dedykowane grupy wsparcia i nawet wypożyczalnie gdzie mamy mogą się wymieniać nosidełkami i wypróbowywać nowe, zanim podejmą decyzję jakie jest dla nich najlepsze. 

My nasze kupiliśmy z drugiej ręki od mojej przyjaciółki, która ma ich podad 5 :) A taka chusta to inwestycja na kilka lat, bo można równie dobrze w niej nosić kilkulatka i wiązać na plecach lub biodrze. 

 

środa, 10 września 2014
Dwuletni Tosiek

Trochę spóźniony wpis, ale lepiej późno niż wcale. Dwa dni temu Teoś skończył dwa lata! Jakimś magicznym sposobem z niemowlaka przeobraził się w chłopca. Biegającego, gadającego i psocącego na każdym kroku. Z całej naszej trójki ma najwięcej do powiedzenia. Potrafi być najgrzeczniejszym i najweselszym dzieckiem na świecie, ale za pięć minut zmienia bieguny i mam ochotę uciekać z krzykiem :P Wiercić dziurę w brzuchu też potrafi. Komunikuje się już całkiem sprawnie, w obu językach, choć taka jak i starsze rodzeństwo woli angielski. Moje ulubione słowa w wykonaniu Tośka to dirti (dirty - brudne), tato, czyli traktor (na tatę mówi daddy) i hehom, czyli telefon. Brata i siostrę uwielbia, często w chwili kryzysu woli się do nich przytulić niż do mnie. Kocha kąpiele, i wodę w ogóle. Często więc w związku z tym musimy likwidować w domu małe powodzie. Śpi teraz jak złoto. Jak sobie przypomnę pierwszy rok z jego życia to aż się wierzyć nie chce że to to samo dziecko. Zasypia o dwudziestej i wstaje o dziewiątej. Oprócz tego ma dwugodzinną drzemkę. Śpioch jednym słowem. Bardo lubi zwierzęta i małe i duże. Naszą Phoebe to co najmniej raz dziennie musi wyściskać i wycałować. Lubi też wszelkie pojazdy i maszyny. Jak to każdy chłopak zresztą. 

A oto i on na swoim małym przyjęciu urodzinowym (Torta zawdzięczamy kochanej Cioci):

poniedziałek, 01 września 2014
Hej ho, hej ho, do szkoły by się szło!

Większość szkół rozpoczęła działalność już w czwartek, a nasza z jakiegoś powodu dopiero dzisiaj. Tak jest lepiej oczywiście. Kto to widział iść do szkoły w sierpniu! 

Amelka nie mogła się doczekać na powrót do szkoły już od dawna. Trochę jej było smutno, bo rozdzielili klasę i część dziewczynek z trzeciej klasy Amelki będzie z czwartą, i akurat jej najlepsza przyjaciółka z nią nię będzie. No ale trudno. Wychowawczynię ma tą samą co cztery lata temu. 

Natek nie był jakoś specjalnie podeekscytowany. Pewnie myślał, że szkoła to to samo co Montessori. I właściwie na początek to jest tak samo, z różnicą mundurka. Jego najlepszy kumpel z przedszkola niestety jest w innej klasie.

Także dziś rano dzieci poszły do szkoły pięknie ubrane w mundurki (jak zobaczyłam Natusia tak wystrojonego to mi się łza w oku zakręciła!) i obładowane (Amelka) książkami i zeszytami. Natek wczoraj obejrzał kilka książek i stwierdził, że nic ciekawego w nich nie ma!


piątek, 14 lutego 2014
Cztery

Natulci skończył dziś w nocy 4 latka! Jak zwykle powiem - ciężko w to uwierzyć, że to już! Tym razem już w pełni zdaje sobie sprawę z urodzin, z tego ile to jest cztery. Miał w przedszkolu ciasto, dmuchał świeczki, a w niedzielę idziemy do kina. Był dziś u swojej 'dziewczyny' i ona mu powiedziała, że kupi mu dom na urodziny i pomaluje na niebiesko :). Taką synową to ja chcę! :P

czwartek, 14 listopada 2013
Co o tym myślicie?

Kilka dni temu na facebookowej stronie grupy mam karmiących piersią przeczytałam ciekawe pytanie: czy inne mamy ściągają mleko dla starszego rodzństwa w razie choroby? Uderzyło mnie to z dwóch powodów: z jednej strony wydało mi się to genialne, bo przecież takie mleczko jest bogate w przeciwciała i powinno zadziałać lepiej niż jakikolwiek antybiotyk, a z drugiej trochę dziwne. Z kilkudziesięciu odpowiedzi na to pytanie wszystkie były pozytywne. Niektóre mamy nawet pisały, że regularnie dają swoje mleko starszym dzieciom na przykład z porannymi chrupkami :) Zagadnienie ciekawe. A co Wy o tym myślicie? Dobry pomysł czy dziwactwo?

I coś na uśmiech:


czwartek, 17 października 2013
Kumple ;)

Od jakiegoś czasu chłopcy lubią się razem bawić. Zabawa przeważnie polega na tym, że Natek cofa się w rozwoju do poziomu Tośka i się razem wygłupiają. Choć czasem po prostu obok siebie usiądą i każdy się bawi swoim samochodem. Zdarza się też niestety, że Tosiek psuje Natkowi zabawę i wtedy jest wielka kłótnia, która się kończy płaczem jednego (przeważnie Tośka) lub obydwu. Ale kto się czubi, ten się lubi :)

środa, 24 lipca 2013
Przyszła kryska na matyska ...

... i musiał wrócić do roboty. Po jedenastu miesiącach wakacji mama z sercem na ramieniu i pompkami do mleka wsiadła w samochód i pojechała do pracy. No nie uśmiechało mi się tym razem. Poprzednio jakoś łatwiej poszło. Ciężko się było rozstać z maluchami. Na szczęście ciocia sobie bardzo dobrze radzi i to trochę ułatwiło sprawę.

W pracy nic się nie zmieniło. No może poza tym, że nie ma już kasy na nic i biedni studenci są pozostawieni często gęsto bez działającego sprzętu. A tak w ogóle to w miarę cicho i spokojnie. We wrześniu zacznie się młyn.

Mam też zmartwienie natury mlecznej. Bardzo chciałam Tośka dalej karmić piersią. Z tego względu zabrałam do pracy pompki i miałam wielkie plany ściągania mleka. Wiem że bez tego mleko mo po prostu zaniknie tak jak ostatnio przy Natku. Ale mam jakąś blokadę. Jestem w stanie wyciągnąć góra 50ml, czyli tyle co nic i nie występuje tak zwany odruch uwolnienia mleka. Dostałam masę dobrych rad od mojej wspaniałej grupy wsparcia: mieć zdjęcie Tośka, jego ubranko (nieuprane) do wąchania, nowa pompka (ręczny Avent - bardzo poręczna muszę powiedzieć) i dalej nic. :( Będę dalej próbować, może czasu mi trzeba...



poniedziałek, 08 lipca 2013
10 miesięcy

Tosiaczek jest już taki duży. Już nie dzidziuś, ale malutki chłopczyk. Już mu nie jest wszystko jedno czym się bawi, kto go trzyma, co je i ma własne zdanie na wiele tematów. Jeszcze nie chodzi sam, ale przy meblach już tak od jakiegoś czasu. Robi papa (lub hejhej), bije brawo, daje całuski i mówi lampa (ampa). 

Nocy dalej nie przesypia tak jak bym chciała. Budzi się nad ranem na jedzenie i jest autentycznie głodny, bo nic innego nie jest go w stanie uśpić z powrotem. Ale źle nie jest. Żadnego z poprzednich potworków nie karmiłam tak długo i bardzo się cieszę, że tym razem mi się udało. Theo tak fajnie się cieszy jak mleczarnia się otwiera. Aż się trzęsie :) Jeść w ogóle lubi, nie tylko mleko, ale i swoje obiadki i nasze obiadki. Jak widzi, że ktoś je to idzie prosić prawie jak piesek :)

Z rodzeństwem już się potrafi pokłócić jak mu zabiorą zabawkę. Czyli charakter ma :) Ale ludzi lubi, uśmiecha się nawet do nieznajomych. 

Bardzo lubi muzykę. Jak coś zacznie grać to przestaje się na chwilę bawić i słucha. Czasem nawet macha nogami do rytmu :)

A to zdjęcie z Babcią, już parę tygodni temu, ale nowszego jakoś nie mam.

środa, 15 maja 2013
Dwunożność

Tosiek odkrył swoją przynależność gatunkową do ssaków dwunożnych. I od wczoraj nic innego nie chce robić tylko STAĆ! I przy tym zrobił się nagle 'przywiązany' do mnie (tutejsze słowo 'clingy' lepiej to opisuje). I nic tylko by ssał mleko z piersi. A ostatnio to nawet tego mleka nie za bardzo chciał. Taka zmiana. I dzisiaj na grupie wsparcia karmiena piersią rozmawiałam z jedną z konsultantek i ona mi poleciła książkę/stronę internetową Wonder Weeks. Wedłuch autorów (już o tym i z innych źródeł słyszałam) niemowlaki przechodzą skoki rozwojowe w konkretnym wieku i w czasie tych 'skoków' robią się bardziej marudne i niespokojne. No to chyba właśnie nasz Theo czegoś takiego doświadcza :)

I to zdjęcie niech też będzie zdjęciem tygodnia, czyli odpowiedzią na pytanie numer 14 w zabawie.

piątek, 08 marca 2013
Połówka

Dziś stuknęło Teośkowi pół roku :) Niepostrzeżenie z niewielkiego zawiniątka zamienił się w podskakującego, śliniącego się i gryzącego wszystko gremlinka :) Potrafi się turlać i obracać, skakać (trzymany oczywiście), łapać wszystko łapkami (najchętniej mamine włosy, które pożegnam we wtorek, haha), trzymać sam butelkę (dostaje raz dziennie na noc), lubi jeść wszystko oprócz groszku, uwielbia swoje rodzeństwo (a szczególnie brata), jest cierpliwy i umie się sam sobą zająć dość długo. Zębów jeszcze nie ma, siedzieć nie potrafi i nocy wciąż nie przesypia. Żeby nie było, że taki idealny. :P

 

Poza tym, Kubiczkowo zaprosiła mnie do zabawy w tagowanie. Dziękuję! Pokrótce zabawa polega na odpowiedzi na 17 pytań w formie zdjęć. Nie chce mi się wklejać pełnych zasad. Znajdziecie je TU. Do zabawy zapraszam Was wszystkich, jeśli macie ochotę :)))

Nie wkleję wszystkich zdjęć na raz, nie mam na to czasu. Dziś pierwsze: Widzę codziennie.

Zrobione z okna kuchni teleobiektywem. Ptaszki przychodzą codziennie i zwykle siedząc przy kuchennym stole możemy sobie na nie popatrzeć :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13