Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Second Birthday tickers
Kategorie: Wszystkie | Ciuchy | Hobbies | Irlandia | Mamine | Music | Podróże | Praca | Przepisy | Recenzje | Sport | Zdrowie
RSS
poniedziałek, 03 lipca 2017
Galicja

W tym roku miejscem na rodzinny wypad została Galicja. I muszę powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę. Co prawda mieliśmy wiele szczęścia z pogodą, bo podczas naszego pobytu nie spadła ani kropla deszczu. Nasz hotel był w Sanxenxo, niedużej nadmorskiej (a raczej nadoceanicznej) mieścinie. Miejsce super, nikt nie mówi po angielsku, nie ma też zagranicznych turystów. Prawie sami hiszpanie i portugalczycy. Można się więc wyciszyć. Jedzenie bardzo fajne. Mnóstwo owoców morza i lokalnych specjalności. Żadnych tam indyjskich i chińskich knajp. A i w supermarketach wybór szynek, kiełbas i serów wieeelki. Najedliśmy się więc dobroci całe mnóstwo. 

Tym razem biorąc pod uwagę naszego wymagającego szkraba postawiliśmy na raczej stacjonarny odpoczynek, bez nadmiaru zwiedzania. Wyskoczyliśmy tylko do Santiago de Compostela. Bo jakżeby tam nie jechać!

Resztę opisu zastąpi mała fotorelacja :)

                      

Katedra w Santiago - niezwykłe miejsce. Podczas Mszy św. można tam zobaczyć słynne Botafumeiro - największy na świecie trybularz (kadzielnica). Niesamowity widok! Mam nawet nakręcony filmik, ale to naprawdę trzeba zobaczyć na żywo. Katedra jest również miejscem pochówku św. Jakuba i św. Teodora.

Plaża w Sanxenxo. Fajny żółty piasek i mnóstwo ślicznych muszelek. 

Na Boże Ciało jakiś lokalny artysta wyrzeźbił z piasku Jezusa na krzyżu. 

A takie ustrojstwo można zobaczyć przy prawie każdym domu w Galicji. Nazywają się Horreo. Są to spichlerze zbudowane z kamienia bądź drewna, zawsze wzniesione ponad ziemię dla ochrony przez gryzoniami i z wentylacją w postaci 'dziurawych' ścian.