Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Second Birthday tickers
Kategorie: Wszystkie | Ciuchy | Hobbies | Irlandia | Mamine | Music | Podróże | Praca | Przepisy | Recenzje | Sport | Zdrowie
RSS
poniedziałek, 07 grudnia 2015
Sztorm za sztormem i sztormem pogania....

Tej zimy nie ma zimy. Są za to sztormy z częstotliwością większą niż jeden na tydzień. Ciekawe jest to, że od jakiegoś czasu owe sztormy mają imiona :) Na podobieństwo amerykańskich huraganów podejrzewam. Mieliśmy już więc Abigail, Barneya, Clodagh i Desmonda, najgorszego dotychczas łobuza, który zatopił wiele terenów i poprzewracał różności. A nadchodzi Eva. Jak widać idą alfabetycznie raz dziewczynka raz chłopak.

 

Embedded image permalink

środa, 25 listopada 2015
Super niespodzianka

Kilka tygodni temu, w deszczowy, szary poniedziałek garstkę dzieci z jednej ze szkół średnich i klasę Natula spotkała wielka niespodzianka. Operator sieci komórkowej Three w ramach akcji Perfect Surprise stworzył w jednym z zakątków podwórka Winter Wonderland. Zrzucili 3 i pół tony sztucznego śniegu, postawili 40 choinek i zaprosili gwiazdę rugby Paula O'Connell'a. Z tego:

W to:

A tu cały filmik:

Ja sama żałuję, że mnie tam nie było :( Ami też była zazdrosna....

wtorek, 10 listopada 2015
Przeprowadzeni

Od soboty nareszcie mieszkamy w nowym domku :) Naczekaliśmy się na te papierzyska do podpisania dużo za długo, no ale się w końcu doczekaliśmy. To najważniejsze. Wciąż jeszcze jedną nogą jesteśmy w starym miejscu bo jeszcze zostało tam trochę gratów. Ale pomału się ogarnie. 

Wszyscy są bardzo zadowoleni ze zmiany. Amelka ma swój pokój, chłopcy są teraz razem. Na razie śpią na materacach na podłodze, bo wciąż czekamy na łóżko piętrowe. Śpią obok siebie przytuleni :)

Tylko kot nie jest jeszcze zadowolony. Pierwsze parę godzin siedziała schowana za sofą i miauczała. W nocy nie chciała sama spać. Ale myślę, że dojdzie do siebie.

A to pierwsza kawka w nowej kuchni. Jest dużo jaśniej niż w starej. Ma okna z 3 stron.

A to wspomnienie z przed paru tygodni, z ostatnich ferii. Wycieczka na oczyszczalnię, dzieło tatusia:

I tegoroczna dynia. Tematyka kosmiczna. Tym razem w wykonaniu J.

czwartek, 17 września 2015
Po przerwie

I znowu była długa przerwa od blogowania. Niestety znowu spowodowana niejakim nieszczęściem - Mama mi ciężko zachorowała. Teraz już jest lepiej na szczęście. Byłam 2 razy w Polsce w sierpniu trochę pomóc. A do pisania głowy nie miałam.

W międzyczasie byliśmy na małych wczasach na 'pustkowiu' niedaleko Limerick. Wynajęliśmy dom nad rzeką i nie robliliśmy nic :) Było fajnie.

Wciąż czekamy na odbiór domu. Stoi już gotowy, a opóźnia to wszystko urząd hrabstwa bo się nie kwapią z tym odbiorem. Nie mogę się już doczekać!

A z ważniejszych wydarzeń: Tosi skończył 3 lata!!!

A to kilka fotek z naszych wakacji:

 

To Mass Rock (mszalna skała) niedalego opactwa Glenstal. Ukryta w zaroślach przed Anglikami gdy katolicy byli prześladowani w 17 i 18 wieku. 

Jedna z płaskorzeźb.

Taki mieliśmy widok z okna :) 

A to zamek w Roscrea

czwartek, 13 sierpnia 2015
I znowu lotniczo

Pasja lotnicza w naszej rodzince osiągnęła ostatnio nowy poziom zagarniając i dzieci. Mąż zabrał je ze sobą na lekcję i polatali sobie nad Dublinem. Amelce się podobało baaaardzo a Natkowi tylko trochę, bo okazało się, że ma niestety skłonności do choroby lokomocyjnej po mamie. I zrobił się biedaczek lekko zielony na buźce. Ale może przy mniejszym wietrze nie było by źle. Teoś jest jescze za mały na takie wycieczki, ale do samolou sobie wsiadł i od razu 'przerobił' go na myśliwiec wykorzystując guzik od radia jako przycisk do strzelania :)

środa, 22 lipca 2015
Decyzje, decyzje...

Nie myślałam, że będzie nam tak ciężko wybrać wykończenia do nowego domu. Nad kafelkami spędziliśmy dobre dwie godziny, nad kuchnią to już ciężko zliczyć ile, nad kolorami farby i dywanami też trochę zleciało. Tylko panele szybko się udało wybrać. Jest taki ogromny wybór na rynku. Najpierw zarzekałam się, że kuchnia byle nie była błyszcząca. Miała być szara, a jest biała i właśnie.... błyszcząca. :) Tylko dzieci nie miały problemu z wyborem kolorów do pokoju - fiolet dla Ami i niebieski dla chłopców. Nic oryginalnego :P

poniedziałek, 20 lipca 2015
Pokazy lotnicze

Mając kilku maniaków lotnictwa w domu gdy w pobliżu odbywają się pokazy lotnicze nie ma wyjścia, ale trzeba wsiąść w auto i tamże pojechać niezależnie od pogody. W sobotę wybraliśmy się więc na Shannon Air Display, które było zorganizowane z okazji 70 rocznicy otwarcia tegoż lotniska. Pogoda po drodze w obie strony była okropna: deszcz i wiatr. Ale podczas 7 godzin, które tam spędziliśmy nie spadła ani kropla. Teren pokazów był olbrzymi, ludzi 40000, ale dzięki przestrzeni nie czuło się tego oblężenia. Było mnóstwo jedzenia, atrakcji dla dzieci no i oczywiście główna część programu w postaci rozmaitych latawideł. Były skoki ze spadochronów, samoloty akrobacyjne, wojskowe jety, helikoptery. Bardzo fajnie spędziliśmy czas i w dodatku na powietrzu.

środa, 08 lipca 2015
Ciuchcia

Kilka tygodni temu jeździła sobie po Irlandii ciuchcia parowa - Emerald Isle Explorer. Można było sobie kupić bilet i zwiedzać Irlandię pociągiem. Bilety poszły podobno jak świeże bułeczki, a na pokładzie byli głównie emeryci. Jako że nasza mieścina leży na rozdrożu kolejowym Explorer zawitał do nas dwa razy. I w obu przypadkach stacja była pełna obserwatorów. I my się wybraliśmy by pokazać dzieciom jak to kiedyś wyglądały pociągi. Bardzo im się podobało, choć Teodor w pewnym momencie płakać z powodu hałasu - gwizd, buchanie pary i czarnego dymu na nas lecącego. 

środa, 01 lipca 2015
Jeźdźcy

Po dłuższej przerwie dzieci podjęły od nowa jazdę konną. Lekcje w sobotę i półkolonie za tydzień z haczykiem :) Amelka prawie nic nie zapomniała, Natuś też w zasadzie nie. Więc z jazdą konną jest jak z jazdą na rowerze - nie zapomina się. Tosiek też by chętnie pojeździł, bo on to w ogóle się żadnych zwierząt nie boi. Ale na razie jeszcze z tym poczekamy.

wtorek, 30 czerwca 2015
Koniec roku szkolnego

Dziś był ostatni dzień szkoły. Pamiętam, że gdy dawno, dawno temu ja chodziłam do szkoły to ostatni dzień szkoły był wyczekiwany przez wszysktich. Zaczynały się wakacje. Samej ceremonii nie znosiłam, bo trzeba się było przyodziewać w ciuchy galowe, były poczty sztandarowe, przemowy i inne szopki. No i wręczanie świadectw. Jak ja nie cierpiałam przemarszu przed oczami wszysktich po świadectwo z czerwonym paskiem. Niektórzy mnie na pewno zrozumieją. 

Na szczęście moje dzieci są w innej sytuacji. Ami wczoraj się żaliła, że nie chce by szkoła się już kończyła :) Nie mają też żadnych formalnych zakończeń szkoły. Ani początków roku. Tylko party :) A świadectwo przychodzi pocztą. 

No i dzieci mają dwa miesiące wolnego przed sobą. Oby pogoda dopisała. Jeśli chodzi o organizację wolnego czasu to jak na razie mamy zaklepane kilka półkolonii: muzyka, konie i znowu muzyka. Oprócz tego będą mam nadzieję wycieczki na plażę, plac zabaw i do koleżanek i kolegów.

Miłych wakacji!!!!!!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 79