| < Czerwiec 2013 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Follow Me on Pinterest Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Fourth Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
Kategorie: Wszystkie | Ciuchy | Hobbies | Irlandia | Mamine | Music | Podróże | Praca | Przepisy | Recenzje | Sport | Zdrowie
RSS
piątek, 14 czerwca 2013
Camino de Santiago de Compostela

Mój kochany mąż wybrał się niedawno do Hiszpanii na pielgrzymkę do katedry w Santiago de Compostela, gdzie pochowane są szczątki św. Jakuba. Jest to najważniejsze miejsce pielgrzymkowe Europy od czasów średniowiecza. Najpopularniejszy szlak, z Francji, w całości ma 780 km, ale J. z jego grupą zrobili tylko ostatnie 120km z Sarrii. Szlaków głównych jest 12, ale oprócz tego jest wiele innych, w tym z Polski. 

Symbolem drogi jest muszla przegrzebka, których jest wiele w wodach wokół Galicji:


Trasa jest podobno piękna, można spotkać wielu ciekawych ludzi z całego świata. Niektórzy ubrani są w tradycyjne szaty pielgrzymie (styl peregrino).

Ludzie miejscowi są bardzo gościnni, jedzenie pyszne. I jest w dodatku niedrogo. W schroniskach w salach wieloosobowych można się przespać nawet za 5 euro, a standard jest dobry. 



J. był też przy okazji na 'końcu Świata', czyli w Finisterre, gdzie kiedyś myślano że jest najdalszym zakątkiem świata na zachód :)

Już powiedzieliśmy sobie, że jak dzieciaki podrosną to pojedziemy wszyscy.



niedziela, 09 czerwca 2013
Gdzie jest lato jak go nie ma w Polsce?

Chowa się w najdalszych zakątkach Europy :) Od tygodnia nie spadła kropla deszczu i jest gorrrrąco :) Bardzo możliwe, że jest to jedyne lato jakie w tym roku do nas zawitało, dlatego wszyscy korzystają ile wlezie. Stąd moja nieobecność na blogu.

Wszystkim się upalne lato podoba, oprócz Tośka. Gdyby umiał mówić, powiedziałby: Jak ja nie cierpię upałów. Chociaż i tak nasze upały nie równają się z Polskimi, bo najwięcej to tu jest może 23 stopnie. W ruch poszedł dmuchany basen, bo na plaże nam się nie chciało jechać. Plecy już mam spalone, Amelce wyszło milion piegów na nosie, jest fajnie :)

I wszystkie roboty domowe poszły w zapomnienie, bo kto by w domu siedział. Walczę z mchem i chwastami na trawniku, który by w zasadzie trzeba przemianować na mesznik :P Posypałam siarczanem żelaza by to paskudztwo wypalić. Miało być łatwo, jak zbrązowieje należało wygrabić. Ale u nas problem był większy, grabienie nic nie dało. Warstwa mchu i jego korzeni była jak porządna gruba wykładzina dywanowa i nie dała się tak łatwo wygrabić. Trzeba po kawałku trójzębem wyrywać, razem z kończyną i jaskrami. Masssakra. Rezultat jest taki że trawnik wykląda tragicznie. Plamy gliniastego błota przeplatane z kępkami trawy. Jeszcze sporo zostało do przerobienia. Może zdąże przed deszczemi jeszcze dosiać nowej trawy...

 

sobota, 01 czerwca 2013
Table Quiz

Czyli jedna z irlandzkich wymówek, żeby się napić a przy okazji wspomóc kogoś/coś finansowo. Nie to żeby tu ktoś szukał wymówek do napicia się :P

Table quiz (znany też jako pub quiz), w dosłownym tłumaczeniu quiz stolikowy lub pubowy. Rozrywka baaaardzo popularna na wyspach. Podobno w Wielkiej Brytanii odbywa się ich ponad 20 tysięcy rocznie! Dzieci są 'szkolone' w tym kierunku już w szkole. Jak wygląda taka zabawa? Należy sobie uzbierać czteroosobową drużynę, najlepiej żeby zawodnicy mieli szeroką wiedzę ogólną i się nawzajem uzupełniali. Jeżeli quiz jest akcją charytatywną, to zwykle składka od 'stołu' wynosi 40 euro. Pytania są bardzo różne, i z każdej dziedziny. Często też muzyczne i obrazkowe. Zadaje je prowadzący a każda drużyna zapisuje odpowiedzi i oddaje sędziemu. Pytań jest przeważnie około setki. No i oczywiście kto odpowie poprawnie na najwięcej pytań wygrywa. Proste. 

No i ja wczoraj byłam na takim quzie po raz pierwszy, choć już nie raz byłam zapraszana. Tym razem dochody były przeznaczone na szkołę Amelki, więc nie wypadało nie pójść. Poszłam z przyjaciółką i obie myślałyśmy że kogoś już sobie na miejscu do drużyny znajdziemy. A tu figa z makiem. Zostałyśmy we dwie. I brakowało nam kogoś z wiedzą serialowo/popowo/brukowcową i kogoś od sportu. W efekcie wylądowałyśmy na przedostatnim miejscu. Ale zabawa była fajna, w fajnym pubie :) I córcia dumna z mamy, że się pokazała na szkolnej imprezie. 

 

wtorek, 28 maja 2013
Twierdza w Athlone

W poprzedni długi weekend wybraliśmy się na wycieczkę do Athlone, bo mieliśmy do wykorzystania bilety do twierdzy, które dzieci dostały na urodziny. Pogoda była nijaka, więc taki zamek akurat nam pasował. Jest ładnie wyrestaurowany, jest dużo eksponatów i historycznych i etnograficznych, dużo interaktywnych gadżetów. Wszystkim się podobało. Zdjęć narobiłam co niemiara i ciężko było kilka wybrać :)

'Gra' w oblężenie twierdzy

Staromodny sklep ze słodyczami. Nakupiliśmy prawdziwych mordoklejek, żeby sobie trochę pupsuć zęby :)

środa, 22 maja 2013
Poprzebierane bobasy

Odkąd Teoś miał sesję zdjęciową, ja mam małą obsesję na punkcie przebrań do sesji dla maluszków. Znalazłam kilka na Etsy i chyba się zabiorę do robienia. Co prawda nasz dzidziuś już jest o kilka rozmiarów większy, ale jakie to będą fajne prezenty dla znajomych mam noworodków!






środa, 15 maja 2013
Dwunożność

Tosiek odkrył swoją przynależność gatunkową do ssaków dwunożnych. I od wczoraj nic innego nie chce robić tylko STAĆ! I przy tym zrobił się nagle 'przywiązany' do mnie (tutejsze słowo 'clingy' lepiej to opisuje). I nic tylko by ssał mleko z piersi. A ostatnio to nawet tego mleka nie za bardzo chciał. Taka zmiana. I dzisiaj na grupie wsparcia karmiena piersią rozmawiałam z jedną z konsultantek i ona mi poleciła książkę/stronę internetową Wonder Weeks. Wedłuch autorów (już o tym i z innych źródeł słyszałam) niemowlaki przechodzą skoki rozwojowe w konkretnym wieku i w czasie tych 'skoków' robią się bardziej marudne i niespokojne. No to chyba właśnie nasz Theo czegoś takiego doświadcza :)

I to zdjęcie niech też będzie zdjęciem tygodnia, czyli odpowiedzią na pytanie numer 14 w zabawie.

poniedziałek, 13 maja 2013
Kiedy jest się już 'STĄD'?

Dziś miał być wpic o wycieczce do Athlone, ale aparat został w samochodzie taty, więc coś innego. Była u nas dziś rano koleżanka z malutką Ooną, dwa miesiące młodszą od Teosia. I tak sobie rozmawiałyśmy o naszym miasteczku. Michelle wyjechała stąd zaraz po studiach. Była 6 lat w Hiszpanii, 3 w Islandii i kilka w Londynie. Tu wróciła w zeszłe wakacje. I stwierdziła, że już nie jest stąd. Ale nigdy też nie była z Barcelony ani Londynu ani Rejkjawiku. Podobnie jest z nami. Jesteśmy tu już prawie 9 lat, a wciąż nie do końca stąd. Wiele ludzi nas zna, bo przyjaźnimy się z wieloma lokalnymi ludźmi, dzieci chodzą do szkoły, przedszkola, itp. Michelle mnie oświeciła, że prawdopodobnie zawsze będziemy traktowani jako 'Blown - ins', przybysze. Bo tylko ludzie, którzy się tu (znaczy w miasteczku) urodzili i ich rodzice i dziadkowie też, są STĄD. Ok, ulżyło mi, wszyscy tak mają. W Hiszpanii podobno jeszcze trudniej osiąść. 

A jak jest z Wami, mieszkającymi z dala od miejsca urodzenia? Czujecie się częścią społeczeństwa?

A kolejne pytanie w zabawie w 17 pytań: Coś co robisz przez cały czas?

Jem albo myślę o jedzeniu ;P

wtorek, 07 maja 2013
Nie ma już smoków!

Weekend znowu minął nam chorobowo. Tym razem ja i Amelka się rozłożyłyśmy na jakieś paskudztwo. Podejrzana mononukleoza- według internetu.:P

Także żadnych szaleństw nie było, tylko delikatne spacerki. Galway, las w Portumnie. Za to zostało zaliczonych kilka kamieni milowych:
1. Natek wyrzucił do śmieci swoje smoki (takie do trzymania w buzi, nie gady) w zamian za Batmana na motorze. Poszło lepiej niż się spodziewałam. Myślałam, że bez nich nie zaśnie, albo co najmniej będzie histeria w środku nocy, ale nie! Duży, dzielny chłopak!
2. Theo w końcu raczkuje do przodu i umie usiąść i umie wstać!
3. No i wyszły mu kolejne 3 zębiszcza! To już jest ich 6. No a jutro kończy 8 miesięcy :)


Na koniec pytanie 12: Miłość od pierwszego wejrzenia.

Wszystkie trzy!

wtorek, 30 kwietnia 2013
Ciacho

Weekend minął nam nieciekawie, bo taty nie było, pojechał się uczyć, a Tosiek trochę nam chorował. Mega przeziębienie. I powiedzcie mi, jak to jest, że jak szanowny Dzidziuś śpi ze mną to oboje nie śpimy i chodzimy z powiekami na zapałki, a jak śpi z Tatą to oboje się wyśpią? 

Ale coś się udało - pyszne ciacho, owocowe na kruchym spodzie, z kruszonką:

Składniki na ciasto:
90g masła - posiekać
200g mąki
70g cukru
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia


500g owoców, najlepiej kwaśnawych (ja dałam wiśnie, mrożone oczywiście)
kruszonka:
100g masła
100g cukru
200g mąki
łyżeczka cynamonu

Piekarnik nagrzać do 160 stopni.  Składniki na ciasto wyrobić i wyłożyć ciastem tortownicę o średnicy 24cm. Wyłożyć środek ceramicznymi kulkami, żeby za bardzo nie wyrósł. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez około 20-25 minut. Składniki na kruszonkę zagnieść, rozcierając pomiędzy palcami, aby powstały grudki. Na podpieczonym spodzie ułożyć owoce, posypać kruszonką i wstawić do piekarnika na dodatkowe 40-45 minut.

Pytanie numer 11: Co można znaleźć na twojej liście życzeń?

Oj, dużo :P

I na pewno to:

W górach ostatnio byliśmy 8 lat temu i bardzo mi się tęskni :)

piątek, 26 kwietnia 2013
Nieletni model

I to bardzo nieletni, bo nawet roku jeszcze nie ma. Tosiek miał swoją pierwszą prawdziwą sesję fotograficzną. Moja koleżanka Maja (http://photobymaya.blogspot.ie/) odkryła w sobie zamiłowanie i talent do fotografii i chce rozpocząć swoją działalność w tej dziedzinie. No i Tosiek znajdzie się jako jeden z pierwszych w jej portfolio :) A oto owoce owej sesji:


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 63