Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Second Birthday tickers
Kategorie: Wszystkie | Ciuchy | Hobbies | Irlandia | Mamine | Music | Podróże | Praca | Przepisy | Recenzje | Sport | Zdrowie
RSS
piątek, 18 sierpnia 2017
Ciągle te uszy...

Sierpień miesiącem zabiegów operacyjnych. Tosiu miał założone dreniki do uszu a Amelka z kolei przeszła kolejną próbę naprawy błony bębenkowej. Oby tym razem udaną! Dzieci były bardzo dzielne w każdym razie. A ich Tata kolejny raz prawie że dostał propozyje pracy jako asystent do bawienia i uspokajania dzieci zanim zapadną w narkozowy (żeby nie powiedzieć narkotyczny) sen :)

Tosiu został nazwany przez pana doktora 'najfajniejszym pacjentem' dnia. Jak dostawał narkozę ułożył się z rączkami pod głową jakby był na plaży :D Wszystko poszło dobrze i mógł od razu iść do domu. Amelka też. Oboje sobie po tej narkozie musieli zwymiotować. Oboje dostali prezenty od pań pielęgniarek, więc humor był od razu lepszy :) A od razu po wybudzeniu dostali lody :)

Było wszystko fajnie i gładko, ale mam nadzieję na długą przerwę od wizyt w szpitalu!

wtorek, 01 sierpnia 2017
Święta góra

Czyli Croagh Patrick zwany też The Reek. Czekała na nas prawie 13 lat. To znaczy na mnie, bo J. już ją kiedyś pokonał. Nie jest to najwyższa góra, nawet w Irlandii. Ma zaledwie 764 metry, ale leży nad samym oceanem, więc trzeba zacząć od zera. Irlandzka nazwa Croagh Patrick oznacza stos św. Patryka, a Reek oznacza po prostu stos (w domyśle kamieni). A czemu jest górą św. Patryka? Bo ten ukochany przez Irlandię Święty wspinał się tam co roku i pościł przez 40 dni. Na jego cześć w ostatnią niedzielę Lipca tysiące pielgrzymów rownież się tam wspinają by uczestniczyć w Mszy świętej. Niektórzy na boso!

Trasa na górę jest jedna i to bardzo uciążliwa. Ścieżka pnie się stromo w górę prawie cały czas po sypiących się kamyczkach. My obraliśmy podejście od południa. Bez ścieżki, ale za to w większości po trawie. Widoki mieliśmy piękne, ale tylko do czasu, bo sam szczyt niestety siedział w chmurach. Kilka zdjęć mam, a to pierwsze było zrobione przy innej okazji gdy pogoda była piękna. 

 

poniedziałek, 03 lipca 2017
Galicja

W tym roku miejscem na rodzinny wypad została Galicja. I muszę powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę. Co prawda mieliśmy wiele szczęścia z pogodą, bo podczas naszego pobytu nie spadła ani kropla deszczu. Nasz hotel był w Sanxenxo, niedużej nadmorskiej (a raczej nadoceanicznej) mieścinie. Miejsce super, nikt nie mówi po angielsku, nie ma też zagranicznych turystów. Prawie sami hiszpanie i portugalczycy. Można się więc wyciszyć. Jedzenie bardzo fajne. Mnóstwo owoców morza i lokalnych specjalności. Żadnych tam indyjskich i chińskich knajp. A i w supermarketach wybór szynek, kiełbas i serów wieeelki. Najedliśmy się więc dobroci całe mnóstwo. 

Tym razem biorąc pod uwagę naszego wymagającego szkraba postawiliśmy na raczej stacjonarny odpoczynek, bez nadmiaru zwiedzania. Wyskoczyliśmy tylko do Santiago de Compostela. Bo jakżeby tam nie jechać!

Resztę opisu zastąpi mała fotorelacja :)

                      

Katedra w Santiago - niezwykłe miejsce. Podczas Mszy św. można tam zobaczyć słynne Botafumeiro - największy na świecie trybularz (kadzielnica). Niesamowity widok! Mam nawet nakręcony filmik, ale to naprawdę trzeba zobaczyć na żywo. Katedra jest również miejscem pochówku św. Jakuba i św. Teodora.

Plaża w Sanxenxo. Fajny żółty piasek i mnóstwo ślicznych muszelek. 

Na Boże Ciało jakiś lokalny artysta wyrzeźbił z piasku Jezusa na krzyżu. 

A takie ustrojstwo można zobaczyć przy prawie każdym domu w Galicji. Nazywają się Horreo. Są to spichlerze zbudowane z kamienia bądź drewna, zawsze wzniesione ponad ziemię dla ochrony przez gryzoniami i z wentylacją w postaci 'dziurawych' ścian. 

czwartek, 11 maja 2017
Wymagające dziecko

Dawno mnie tu nie było. Kilka miesięcy minęło a wydaje mi się, że był to może tydzień :P 

Dziś jest mój pierwszy dzień w pracy po 'urlopie' macierzyńskim i w końcu mam czas, żeby coś wyskrobać... Bo nie powiem, że mam do tego głowę. Więc jak się okaże, że moje zdania nie mają sensu to mi wybaczcie. Bobas wciąż nie daje mi się wyspać, i mimo że nauczyłam się funkcjonować na 4 godzinach snu, to jednak praca umysłowa czasem mi sprawia problemy!

Gabryś ma już prawie rok! Rozwija się bardzo dobrze, raczkuje, wstaje i robi wszystko co powinien. Lecz wciąż jest trudny w obyciu. Niedawno odkryłam w internetach, że należy do kategorii dzieci wymagających. Słyszałam o nich wcześniej, ale dopiero teraz się przekonałam na własnej skórze co to znaczy. Dzieci takie po prostu odczuwają i przeżywają wszystko mocniej niż inne. Objawia się to więc większą ilością płaczu, zaburzeniami snu, nadpobudliwością, tym że się szybko wszystkim nudzą, nie umieją się same uspokoić, że się wszystkiego i wszystkich bardziej boją. Efekt jest taki, że maluch bardziej potrzebuje kontaktu z rodzicami. Więc patrząc wstecz nic dziwnego, że tak bardzo lubił noszenie w huście. I nie dziwi mnie już to, że nie możemy się wyspać. 

Pocieszające jest to, że kiedyś to minie, i to, że takie dzieci wyrastają na inteligentnych i czułych dorosłych. 

Gabryś zanudzony

Gabryś zadowolony

wtorek, 20 grudnia 2016
Adwent się kończy...

...a ja dopiero o Adwencie piszę. Wszystko tu u mnie z opóźnieniem. Wybaczcie! Ale jesień i zima takie u nas chorowite, że czasu nie mam na nic, ehhhh. Święta idą wielkimi krokami a tu prawie nic nie gotowe! Ratunku!

A Adwent mija nam (oprócz tych chorób) całkiem miło i strasznie szybko. Więc i wpis będzie szybki, bardziej obazkowy. Jestem z nas dumna bo w tym roku i własnoręcznie robiony wieniec adwentowy i kalendarz wisi z codziennymi zadaniami i niespodziankami :) Dzieci w każdym razie zadowolone. Byliśmy na świątecznych kiermaszach, na zapaleniu światełek, kartki wysłane, jasełka razy dwa zaliczone :)

Oto nasz tegoroczny wieniec, bardzo kłujący:

Kalendarz adwentowy, ten sam od lat, który kiedyś tam uszyłam. W tym roku codziennie zadanie do wykonania, głównie plastyczne i mała niespodzianka:



Na choince płatki śniegu, bo na ten prawdziwy nie ma co liczyć:

Do pieczenia i dekorowania pierniczków w tym roku były już 3 pary rąk do pomocy :)

A na koniec jeszcze lampiony z mandarynek, które też mi się zawsze kojarzą z adwentem :)

czwartek, 24 listopada 2016
Jak przeżyć na diecie laktacyjnej

Wiele matek doświadcza nieprzyjemego efektu ubocznego karmiena piersią jaką jest konieczność rezygnacji z wielu potraw i składników. Jak dziecko ma alergię na białko mleka - nabiał idzie w odstawke, jak ma kolki, to kapusta, papryka, cebula, brokuły, kalafior, fasolę i wiele innych, jak refluks to i nabiał i cytrusy i pomidory. Wypada każdej też odstawić kawę i mocną herbatę. Często i gluten powoduje podobno refluks. No i co tu jeśc? Łatwo nie jest, ale na szczęście można teraz kupić wiele produktów, które zastąpią nam nabiał, czy mąkę pszenną. Najgorzej jest z jajkami, ale na szczęście jaja mogę jeść :)

Jakie są moje propozycje? Ja mleko zastępuję tzw. mlekiem kokosowym, ale nie takim w puszce do potraw orientalnych, tylko w kartonie, które jest rozcieńczone. Najbardziej takie lubię do musli, czy innych płatków. Do kawy nie bardzo. Szczerze mówiąc jeszcze nie znalazłam niczego co by mi zastąpiło mleko w kawie (oczywiście bezkofeinowej ;). 

Image result for mleko kokosowe

'Jogurty' sojowe są smaczne, ale niestety na soję też wiele maluchów ma uczulenie. Moja córcia nie może jej jeść. Próbowałąm też 'jogurt' kokosowy. Był dobry, ale też miał w składzie soję. 

Jeżeli chodzi o mąkę, to zależy co chcemy z niej zrobić. Ja najbardziej lubię bezglutenową mieszankę mąk, w której skład wchodzą: ryżowa, ziemniaczana, kukurydziana, gryczana i tapioka. Da się nią zastąpić mąkę w większości przepisów. Próbowałam też użyć mąki kokosowej, ale na razie nie udało mi się znaleźć dobrego przepisu by ją wykorzystać. Zrobiłam z niej naleśniki - racuszki, ale nie były hitem i ciasteczka, które, choć smaczne są niesamowicie suche. 

Image result for doves farm gluten free flour

Warzyw zastąpić się niestety nie da. Mogę powiedzieć tylko tyle, że zamiast tych co są w odstawce należałoby jeść więcej tych co wolno: marchewki, pasternaku, szpinaku, sałaty, szparagów, awokado, dynii, kabaczków, patatów.

A jeżeli chodzi o przepisy bezmleczne czy bezglutenowe to internet aż się od nich roi. Wystarczy wklepać paleo czy vegan :) Ja przepisy sobie powoli kolekcjonuję i myślę, że będę się z Wami dzielić :)

sobota, 19 listopada 2016
Imaginosity

Wow! Ktoś miał naprawdę fajny pomysł. Imaginosity w Dublinie to muzeum dla dzieci, ale nie takie do oglądania eksponatów, tylko do zabawy nimi. Jest to świat dorosłych zamknięty w 3 piętrowym budynku. Dzieci mogą się wcielić w role lekarzy, kucharzy, listonoszy, prezenterów telewizyjnych, policjantów, kelnerów, ekspedientów i wiele innych. Bilety są ważne 2 godziny. Po tym czasie dzieci są wykończone, ale wcale nie chcą jeszcze kończyć zabawy. Najlepiej pasuje dzieciom w wieku od 3 do 10 lat. Amelka (10lat) była już nieco za duża, ale i tak dobrze się bawiła :) Naprawdę polecam, jeżeli ktoś jest lub będzie z dziećmi w Dublinie :)

wtorek, 15 listopada 2016
Kto się wysypia?

Na pewno nie rodzice niemowlaków :) Chociaż niektóre niemowlaki śpią dobrze. Przykładem była nasza córcia. Starsi chłopcy spali już gorzej. Natek zaczął przesypiać noce w wieku 7 miesięcy a Tosiek miał dobrze ponad rok. Ale Gabryś pobija wszelkie rekordy. Budzi się średnio co dwie godziny. A jak w zeszłym tygodniu był chory to nawet i co 20 minut! Całe to niewyspanie skłoniło mnie do poszukania rozwiązania. Ogólnie są 2 obozy jeżeli chodzi o naukę spania. Skrajna prawica - nakłania do połóżenia dziecka w łóżku, wyjścia z sypialni i pozostawienia malucha żeby sie wypłakał (tzw. 'cry it out'). Skrajna lewica - namawia by robić wszystko by dziecko zasnęło bez płaczu (nosić, kołysać, karmić, itp.). Ja osobiście skłaniam się w okolice centrolewicy. By dzidzia nie płakała, ale żeby jej też ze wszystkim nie ulegać. Wadą tych metod jest to, że dłużej zajmują i wymagają dużo cierliwości. Mogę polecić trzy książki: Elizabeth Pantley, 'The no cry sleep solution', Sarah Ockwell Smyth, 'Gentle sleep' i Marc Weissbluth, 'Healthy sleep, happy child'. 

Jak na razie jesteśmy na etapie pozbywania się tak zwanych złych przyzwyczajeń, czyli kołysania i trzymania na rękach przy zasypianiu. Kołysania się już pozbyłam. Życzcie powodzenia :)

No a teraz już DOBRANOC!

wtorek, 08 listopada 2016
Macnas

Macnas to grupa artystów, którzy kilka razy do roku organizują paradę przebierańców. Zwykle cieszą się one ogromną popularnością. Towarzyszy im odpowiednia nastrojem muzyka. Ostatnia parada była zatytułowana Savage Grace (Dziki wdzięk). Oto relacja, choć niestety nie z moich zdjęć (kredyt Darach photography). 

,

Tagi: Macnas
12:10, maya.d , Irlandia
Link Komentarze (6) »
piątek, 04 listopada 2016
Korale z bursztynu

Próbuję nowej metody na ślinotok :D 

Korale (bądź bransoletka na rękę czy na nóżkę) z Bałtyckiego bursztynu mają podobno pomagać na dyskomfort związany z ząbkowaniem. Bursztyn zawiera kwas bursztynowy, który ma właściwości przeciwbólowe. Uwalnia się on przy kontakcie z ciepłą skórą. Jak na razie co prawda nie zanotowałam jakiejś większej różnicy. Ale wiele z moich przyjaciółek zarzeka się, że ich maluchom pomogło. 

Jest oczywiście i opozycja, która obawia się o bezpieczeństwo bobasów, bo oczywiście jest ryzyko uduszenia, choć korale robione są tak by się zerwały przy ciągnięciu. 

Ale wyglądają ładnie:



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 78