| < Lipiec 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Visit Maja D's profile on Pinterest. Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Third Birthday tickers
Kategorie: Wszystkie | Ciuchy | Hobbies | Irlandia | Mamine | Music | Podróże | Praca | Przepisy | Recenzje | Sport | Zdrowie
RSS
środa, 22 lipca 2015
Decyzje, decyzje...

Nie myślałam, że będzie nam tak ciężko wybrać wykończenia do nowego domu. Nad kafelkami spędziliśmy dobre dwie godziny, nad kuchnią to już ciężko zliczyć ile, nad kolorami farby i dywanami też trochę zleciało. Tylko panele szybko się udało wybrać. Jest taki ogromny wybór na rynku. Najpierw zarzekałam się, że kuchnia byle nie była błyszcząca. Miała być szara, a jest biała i właśnie.... błyszcząca. :) Tylko dzieci nie miały problemu z wyborem kolorów do pokoju - fiolet dla Ami i niebieski dla chłopców. Nic oryginalnego :P

poniedziałek, 20 lipca 2015
Pokazy lotnicze

Mając kilku maniaków lotnictwa w domu gdy w pobliżu odbywają się pokazy lotnicze nie ma wyjścia, ale trzeba wsiąść w auto i tamże pojechać niezależnie od pogody. W sobotę wybraliśmy się więc na Shannon Air Display, które było zorganizowane z okazji 70 rocznicy otwarcia tegoż lotniska. Pogoda po drodze w obie strony była okropna: deszcz i wiatr. Ale podczas 7 godzin, które tam spędziliśmy nie spadła ani kropla. Teren pokazów był olbrzymi, ludzi 40000, ale dzięki przestrzeni nie czuło się tego oblężenia. Było mnóstwo jedzenia, atrakcji dla dzieci no i oczywiście główna część programu w postaci rozmaitych latawideł. Były skoki ze spadochronów, samoloty akrobacyjne, wojskowe jety, helikoptery. Bardzo fajnie spędziliśmy czas i w dodatku na powietrzu.

środa, 08 lipca 2015
Ciuchcia

Kilka tygodni temu jeździła sobie po Irlandii ciuchcia parowa - Emerald Isle Explorer. Można było sobie kupić bilet i zwiedzać Irlandię pociągiem. Bilety poszły podobno jak świeże bułeczki, a na pokładzie byli głównie emeryci. Jako że nasza mieścina leży na rozdrożu kolejowym Explorer zawitał do nas dwa razy. I w obu przypadkach stacja była pełna obserwatorów. I my się wybraliśmy by pokazać dzieciom jak to kiedyś wyglądały pociągi. Bardzo im się podobało, choć Teodor w pewnym momencie płakać z powodu hałasu - gwizd, buchanie pary i czarnego dymu na nas lecącego. 

środa, 01 lipca 2015
Jeźdźcy

Po dłuższej przerwie dzieci podjęły od nowa jazdę konną. Lekcje w sobotę i półkolonie za tydzień z haczykiem :) Amelka prawie nic nie zapomniała, Natuś też w zasadzie nie. Więc z jazdą konną jest jak z jazdą na rowerze - nie zapomina się. Tosiek też by chętnie pojeździł, bo on to w ogóle się żadnych zwierząt nie boi. Ale na razie jeszcze z tym poczekamy.

wtorek, 30 czerwca 2015
Koniec roku szkolnego

Dziś był ostatni dzień szkoły. Pamiętam, że gdy dawno, dawno temu ja chodziłam do szkoły to ostatni dzień szkoły był wyczekiwany przez wszysktich. Zaczynały się wakacje. Samej ceremonii nie znosiłam, bo trzeba się było przyodziewać w ciuchy galowe, były poczty sztandarowe, przemowy i inne szopki. No i wręczanie świadectw. Jak ja nie cierpiałam przemarszu przed oczami wszysktich po świadectwo z czerwonym paskiem. Niektórzy mnie na pewno zrozumieją. 

Na szczęście moje dzieci są w innej sytuacji. Ami wczoraj się żaliła, że nie chce by szkoła się już kończyła :) Nie mają też żadnych formalnych zakończeń szkoły. Ani początków roku. Tylko party :) A świadectwo przychodzi pocztą. 

No i dzieci mają dwa miesiące wolnego przed sobą. Oby pogoda dopisała. Jeśli chodzi o organizację wolnego czasu to jak na razie mamy zaklepane kilka półkolonii: muzyka, konie i znowu muzyka. Oprócz tego będą mam nadzieję wycieczki na plażę, plac zabaw i do koleżanek i kolegów.

Miłych wakacji!!!!!!

czwartek, 25 czerwca 2015
Weekend pełen atrakcji

Na brak atrakcji dla całej rodziny w Irlandii nie można narzekać. Przeważnie jednak trzeba gdzieś pojechać. Tym razem atrakcje przyjechały do nas :) W sobotę targi "Sheep 2015" (czyli owce) zorganizowane przez Teagasc (czyli organizacja zajmująca się między innymi szkoleniem rolników i badaniami naukowymi związanymi z rolnictwem). Pojechaliśmy rano i zostaliśmy zaskoczeni ilością ludzi, którzy przybyli, tysiące (i nie tylko rolników, ale i rodzin takich jak my). Targi były ciekawe, było dużo pokazów, atrakcji i jedzenia. Niestety po dwóch godzinach zepsuła się pogoda a my nie mieliśmy kurtek przeciwdeszczowych, więc uciekliśmy. Zdążyliśmy zobaczyć pokaz strzyżenia owiec - pasjonujące - doświadczony 'golarz' potrafi zgolić wełnę w jednym kawałku w mniej niż minutę! Tak mniej więcej to wygląda:

Widzieliśmy też pokaz pracy psów pasterskich. Też niesamowite. Dobry pasterz i pies potrafią kontrolować stado co do każdego ruchu w prawo czy w lewo. Tak wygląda typowy pies pasterski w Irlandii, border collie:

Były też wykłady na tematy takie jak wybierać jagnięta na rzeź, jakie nawozy stosować na lepszą i zdrowszą trawę dla owiec, jak sobie radzić z różnymi owczymi chorobami i niedoborami witamin. Była też oczywiście wystawa różnych ras. Te były moje ulubione (rasa Texel):

O dalszym ciągu weekendu: jeździe konnej, festiwalu jedzenia i kolei parowej w kolejnych postach.

piątek, 19 czerwca 2015
Znaleziska przyrodnicze

Większość naszych spacerów i wypraw kończy się znalezieniem jakiegoś trofeum. Czasem jest to po prostu patyk, listek albo kamień, nie koniecznie warte dokumentacji. A czasem coś naprawdę ładnego i fajnego. Niektórych nie da się zabrać a niektóre kończą na półce w domu (albo w samochodzie - obecnie wożę całą stertę morskich otoczaków). 

Mini krab, ususzony

Krokusy w cudnych kolorach

Zbieranina muszelek z lokalnej plaży (mamy ich kilka słoików)

Pierwiosnek

Gniazdo, które Amelka znalazła puste pod drzewem

I na koniec skamieliny wygrzebane przez Męża na budowie w Cavan

sobota, 13 czerwca 2015
Conamara czyli dziki zachód

Connemara (irl. Conamara) to region na zachodzie hrabstwa Galway. Przy brzydkiej pogodzie jest jak brzydkie kaczątko - szare, smutne i mokre. Lepiej tam wtedy nie jechać bo można dostać depresji. Ale przy ładnej pogodzie zamienia się w łabędzia :) W poniedziałek Wielkanocny było tam cudnie. Zresztą ocenicie sami na zdjęciach. osiek jest już raczej zreformowany co do jeżdżenia autem niż kiedyś, więc można z nim jechać na koniec świata. Plan dnia był taki, że pojechaliśmy na znajomą farmę zobaczyć nowonarodzone owieczki. Potem w góry (gdzie jedliśmy jagnięcinę! otoczeni przez owieczki, które pewnie nas posądziły o kanibalizm) nad jezioro i nad ocean na koniec. Pogoda była bardziej letnia niż obecnie. Nad jeziorem Theo dwa razy skąpał się w wodzie jak przystało na lany poniedziałek :) 


poniedziałek, 08 czerwca 2015
Prosty, pyszny i piękny! deser

Czasami nie obejdzie się bez łapówki, gdy się chce do czegoś skłonić dzieci. Nie pamiętam już o co chodziło, ale pamiętam co wymyślił J. by wypłacić tę łapówkę :) Kupiliśmy bezowe gniazdka, jagody i truskawki oraz śmietanę do ubicia. W domu była nutella i biszkopty. I wyszło coś takiego:

czwartek, 28 maja 2015
Kocica

Dawno nie pisałam o naszej Phoebe. Jest z nami już rok! Zleciało. Urosła, utyła, wisi jej pod brzuszkiem poduszeczka, mimo że je prawie wyłącznie suchą karmę dobrej jakości. Ale ruchu ma mało, bo jest leń! Jak to kot nie lubi jak się ją bierze na ręce. Musi sama przyjść na pieszczoty. A najchętniej przychodzi z samego rana. Jak tylko zadzwoni budzik to skrobie w drzwi i miauczy. A to miauczenie zadziwiająco brzmi jak 'Maajaaa, majaaaa'. :) Czasem też do mnie przychodzi jak usiądę sama na kanapie. Jak usłyszy otwieranie lodówki to przybiega żebrać. Ale nie zje byle tam czego. Najlepszy jest surowy kurczaczek, drobno pokrojony. Lubi się bawić z każdym, jak tylko ją dana zabawka zainteresuje. Jak przyjdzie ktoś nowy to obwąchuje go jak pies. Uwielbia drapać balustradę od schodów, mimo że ma swój drapak. Dlatego też przechodzi regularny manicure, czego nie znosi. A oto i ona:

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 75