| < Sierpień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Visit Maja D's profile on Pinterest. Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Second Birthday tickers
Kategorie: Wszystkie | Ciuchy | Hobbies | Irlandia | Mamine | Music | Podróże | Praca | Przepisy | Recenzje | Sport | Zdrowie
RSS
sobota, 30 sierpnia 2014
Roses

No i już po wakacjach :( Nie tylko tych szkolnych ale i pracowych. Tym razem wybraliśmy się znów do Katalonii, do Roses. Nad morzem Śródziemnym, blisko granicy z Francją. Miasteczko świetne! Nawet spore, z pięknymi plażami, zabytkami i super restauracjami. Przez tydzień nie słyszeliśmy języka polskiego ani angielskiego. Tylko francuski, kataloński i hiszpański. I muszę się tu pochwalić, że moja nauka hiszpańskiego zdała egzamin. Mogłam się dogadać łamaną hiszpańszczyzną :P

Byliśmy w szóstkę, razem z kochaną Ciocią Liną (jak to Tosiek ją woła). Wynajęliśmy mieszkanie nad kanałem (Roses to prawie jak Wenecja :P), 15 minut od plaży spacerkiem. Jedynym minusem były komary. Za to mogliśmy z balkonu oglądać przepływające łodzie!

Widok z balkonu nocą

Cytadela

Pyszna fideua (Paella z makaronem zamiast ryżu)

Kropki na czole to komarowe ślady!

Katamaran, na którym starsze dzieci z tatą sobie popływali

piątek, 15 sierpnia 2014
Przybłęda

Wczoraj późnym wieczorem przyplątał się do nas pies. Śledził Ciocię od pociągu do domu jak wracała późnym wieczorem do domu. I pod tym domem został. Znalazł tylne wejście do ogródka i tam spał. Rano o mało nie dostałam zawału jak odsłoniłam okno, bo na nie skoczył :) Ładny piesek, młodziutki, czarny, labradoropodobny. Od rana prowadzimy kampanię internetową w poszukiwaniu właściciela. Oddzwonił do nas facet od zagubionych psów z urzędu hrabstwa, że chyba ma właściciela, ale jeszcze nie przyjechali. Nie wiem czemu akurat nas sobie upodobał, ale widocznie dobrze nam z oczu patrzy :) Tylko kot biedaczysko się zestresował :)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Góry Wicklow

Gwoździem programu naszego weekendu we dwoje była piesza wycieczka w górach Wicklow. Z samego rana opuściliśmy hotel i pojechaliśmy go Glendalough (z irlandzkiego: dolina górska dwóch jezior). Jest to dolina polodowcowa w niewysokich, bardzo ładnych górach. Oprócz krajobrazów jest też tam kilka obiektów o wartości historycznej. W siódmym wieku do Glendalough przybył św. Kevin z grupą mnichów i założyli klasztor. W tej chwili z klasztoru pozostały już niestety tylko ruiny, ale za to jakie ładne ruiny. Jest zabytkowa brama, typowa średniowieczna irlandzka okrągła wieża, katedra, dom księży, cmentarz i pięć kościołów. Kilka kilometrów dalej są kolejne ruinki: miejsce po celi św. Kevina, kościół Reefeert, kopalnia ołowiu i wioska górników. 

Jeszcze w hotelu okazało się, że pakowałam walizkę chyba przez sen bo nie spakowałam żadnych skarpetek. I jak iść w góry na boso? J. zachował zimną krew i mówił, że na pewno coś się znajdzie. Jak przyjechaliśmy do Glendalough to okazało się, że oprócz hotelu, informacji turystycznej i kilku domów to tam nic nie ma, ale na moje szczęście akurat jakiś pan otwierał stragan z pamiątkami, który w asortymencie miał tradycyjne, robione na drutach irlandzkie skarpety. Uratował mi życie!

Wycieczkę rozpoczęliśmy od dużego śniadania, full Irish, oczywiście. Po takim śniadaniu nie trzeba już nosić ze sobą prowiantu bo starcza do kolacji :) Pogodę mieliśmy piękną, temperatura w sam raz, deszcz nas złapał tylko dwa razy ;

A po drodze do Glendalough wstąpiliśmy jeszcze do Hollywood :)

piątek, 08 sierpnia 2014
Dekada

Dziesięć lat minęło jaaaak jeeeeden dzieeeeń! Szczęśliwej rocznicy Mężu. Oby było dalej tak fajnie :)

Uciekamy na weekend we dwoje! Pa!

wtorek, 29 lipca 2014
Dublin zoo

Wymknęliśmy się ostatnio ze starszymi dziećmi na wycieczkę do dublińskiego Zoo. Szczerze mówiąc myślałam sobie, że pewnie nie jest za ciekawe, że małe i że do wrocławskiego się nie umywa. No i spotkała mnie niespodzianka. Jest duże, ładnie utrzymane i ma sporo różnych zwierząt. Najlepsze jest to, że mają ogromne wybiegi i całe zoo jest podzielone na obszary takie jak niziny afrykańskie, lasy deszczowe, lasy azjatyckie, arktyka, farma, itp. Oprócz zwierząt są też liczne place zabaw i restauracje, więc można tam spokojnie spędzic cały dzień. My byliśmy 4 godziny, a zwiedzaliśmy dosyć szybko. 

Wkleję poniżej kilka zdjęć, ale nie własnych, lecz ze strony Dublin Zoo, bo moje nie wyszły za ciekawe. 

All pictures are credited to Dublin ZOO.

środa, 16 lipca 2014
Yellow airplane

Przy okazji bytności w Dublinie J. poszedł na kolejną lekcją latania a ja sobie mogłam popatrzeć jak ćwiczy start i lądowanie :) Na lotnisku Weston jest bardzo przyjemna restauracja z widokiem na płytę lotniska. :) Jedno wiem, ja raczej nigdy nie wsiądę do takiej zabaweczki!

środa, 09 lipca 2014
Riverdance

W ostatni weekend dostaliśmy wychodne i wybraliśmy się do Dublina zobaczyć Riverdance. W tym roku  przypada 20 rocznica spektaklu i akurat wrócili do Irlandii, żeby poświętować w ojczyźnie :) Korzenie Riverdance sięgają roku 1994 kiedy w skrócie został przedstawiony podczas interwału konkursu Eurowizji w Dublinie. Od tego czasu pełnometrażowe przedstawienie zostało wystawione w 350 miejscach i 45 krajach, łącznie z Broadwayem i obejrzane przez 23 miliony ludzi. A fortuna producentów Johna McColgana and Moyi Doherty sięga 75 milionów euro. 

A ja się wcale nie dziwię, że po dwudziestu latach wciąż sprzedają tyle biletów i dostają stojące owacje. Przez dwie godziny mi się buzia cieszyła. Taka energia i rytm i wszystkie ruchy zgrane co do ułamka sekundy. Niesamowite!

A pod spodem trailer Riverdance i piersze przedstawienie z Eurowizji 1994:

piątek, 27 czerwca 2014
Noworoczne postanowienie

Co teraz mamy? Koniec czerwca... No to najwyższy czas na realizację noworocznych postanowień ;) Dlatego wzięłam przykład z Magdy i próbuję wejść w rutynę biegania. Nic sportowego nie robiłam od czasu 'przed Tośkiem', więc już ponad dwa lata. Łatwo się człowiek rozleniwia. No ale, pierwszy krok zrobiłam! Na szczęście mogę sobie pójść pobiegać w przerwie na lunch. Nawet mamy przebieralnię i prysznice w budynku :) Odkryłam też do czego może się przydać smartfon: Endomondo. Jak ktoś biega, czy jeździ na rowerze to taki app się naprawdę sprawdza. 

A to mój biegnący cień:

A to przebiegnięta traska. Krótka, ale bez zatrzymania. No i od czegoś trzeba zacząć, prawda?


poniedziałek, 23 czerwca 2014
Już nie przedszkolak

Natulci miał w sobotę zakończenie przedszkola. Wszystkie rodziny zostały zaproszone. Dzieciaczki zostały przyodziane w togi i birety i zaśpiewały kilka piosenek. Najbardziej podobała mi się ich aranżacja "New Yor, New York" Franka Sinatry:

'Start spreading the news
We're leaving today
We want to be a part of it
Big School Big School'

No bomba! Aż mi się łezka zakręciła. Pogadałam sobie z nauczycielkami, które zgodnie stwierdziły, że Natuś jak najbardziej jest gotowy do szkoły. Cieszę się, bo miałam trochę wątpliwości. Przy Amelce wiedziałam, że jest gotowa, a tu nie byłam pewna. 

Teraz trzeba będzie pojechać na zakupy po mundurek!

piątek, 13 czerwca 2014
Przestańcie wieszać psy na doktorze

Zwykle nie wchodzę tutaj w takie tematy, ale tym razem aż mnie świerzbi by kilka słów napisać. Sprawa doktora Chazana nie schodzi ostatnio z mediów i w 99 procentach są to artykuły i wypowiedzi negatywne. Tylko Cezary Pazura się nie bał i powiedział co myśli. Tak jakby biedny facet kogoś zamordował. A według mnie jest jednym z niewielu ludzi na świeczniku, który ma jaja i potrafi wytrwać przy swoich poglądach i sumieniu. A że jest to niezgodne z prawem? Trudno, niech minister zdrowia lepiej wszczyna śledztwa w nielegalne aborcje.

A na pozytywny początek weekendu:

Można będzie nadmuchać basen i wymoczyć dzieciaki! :) Szkoda tylko, że do pracy chodzić trzeba...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 71