| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Visit Maja D's profile on Pinterest. Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Fourth Birthday tickers Lilypie First Birthday tickers
Kategorie: Wszystkie | Ciuchy | Hobbies | Irlandia | Mamine | Music | Podróże | Praca | Przepisy | Recenzje | Sport | Zdrowie
RSS
środa, 14 września 2016
Refluks ukryty - podstępny drań

Dwa tygodnie temu nasz uśmiechnięty bobas zaczął się wieczorami zamieniać w gremlina a czasem po prostu płakał przez godzinę i nic go nie uspokajało. Przy tym zauważyliśmy, że nie lubi leżeć na płasko, że wraca mu się mleko, ale nie wymiotuje, bardzo się ślini, ma częste czkawki i dużo gazu. Klasyczny przypadek ukrytego refluksu. Występuje wtedy gdy nie domyka się zastawka w przełyku i przepuszcza zawartość żołądka do gardła. Z dwojga złego, już wolę ten ukryty od zwykłego, bo choć cięższy do zdiagnozowania przynajmniej dziecko normalnie przybiera na wadze. 

Ale co z tym zrobić? Dieta to podstawa, więc mama karmicielka wyeliminowała nabiał, pszenicę, cytrusy i kawę. Oprócz tego pod materac daliśmy poduchę, żeby był nachylony pod kątem 30 stopni, po każdym karmieniu spędza 30 minut w pionie (tylko nie w nocy). I pomogło. Dalej słyszę wieczorami, że mu się cofa, ale już tak nie płacze. Uffff.... Rodzicielstwo bywa czasem stresujące :(


wtorek, 30 sierpnia 2016
Listonosz roku

Listonosze w Irlandii są z mojego doświadczenia bardzo uczynni. Nie raz zdarzyło się, że doszedł do nas list bez adresu, tylko z nazwiskiem i miastem. Odkąd się przeprowadziliśmy, korespondencja zaadresowana na stary adres trafia jakoś na nowy.

Ale to i tak mało. Jakiś czas temu serca irlandzkich internautów podbili dwaj listonosze. Jeden z Cork, który adresata znalazł według poniższych wskazówek:

Czyli: Facet co ma kozy i psy, gdzieś na zachód od Macroom, hrabstwo Cork.

A drugi listonosz nie wiem skąd powinien zostać obrońcą zwierząt roku:

Uwaga: ptaki zbudowały gniazdo w tej skrzynce i nie chcemy im przeszkadzać. Proszę nie używać tej skrzynki do odwołania :D

środa, 24 sierpnia 2016
Jak sobię radzę z czwórką?

Całkiem dobrze. Mamy trójki dzieci pytają czy jest wielka różnica pomiędzy 'maniem' trójki a czwórki dzieci. I powiem tyle, że niewielka. Owszem, trzeba porwócić do nieprzespanych dobrze nocy i pieluch, ale tak naprawdę najciężej jest z pierwszym i drugim dzieciaczkiem, jeżeli jest niewielka różnica wieku. A u nas Amelka ma już 10 lat, Natek 6 a Tosiu prawie 4 i wiele potrafią sami zrobić. Amelka często robi sobie i chłopcom śniadania i kolacje. Wszyscy wykonują też proste prace domowe jak ładowanie i rozładowanie zmywarki, sortowanie prania i włączanie pralki czy sprzątanie swoich pokoi. Amelce mogę również spokojnie powierzyć opiekę nad Gabrysiem. Usypia go i zmienia mu pieluchy :)

Mogę więc z czystym sumieniem powiedzieć, że jest mi wręcz łatwiej teraz niż było gdy urodził się Tosiu. Amelka jeszcze była wtedy za mała by jej powierzyć opiekę nad maluchem a Natek jeszcze był zapieluszony. 

czwartek, 11 sierpnia 2016
Surówka Heleny Rubinstein

Na pewno słyszeliście o surówce piękności Heleny Rubinstein. Ale czy mieliście okazję spróbować? 

Helena Rubinstein urodziła się w Krakowie w 1872 roku i była najstarszą z ośmiu córek polsko-żydowskiej pary. W 1902 roku Helena wyemigrowała do Australii, gdzie też zaczęła robić swój własny krem do twarzy. Otoczona przez owce miała pod dostatkiem lanoliny, jednego z głównych składników kremu. Wkrótce otworzyła swoje pierwsze sklepy. Gdy wybuchła pierwsza wojna przeniosła się z mężem do USA. Wkrótce miała sieć swoich salonów piękności. Była jedną z pierwszych bizneswomen, które osiągnęły tak wielki sukces. Pomimo, że zmarła 50 lat temu kosmetyki o jej imieniu wciąż są popularne. 

POWERCELL

Helena napisała książkę pod tytułem: Food for Beauty. Nie wiem czy surówka piękności została wymyślona przez samą Helenę, w każdym razie jest jednym z punktów programu odnowy w jej salonach.

Przepis:

4-5 łyżek płatków owsianych  
43-4 łyżki posiekanych orzechów (włoskie, laskowe, migdały)
1 łyżka wyłuskanego słonecznika
Pół łyżki siemienia lnianego lub chia
1 łyżeczka miodu
Sok z połówki cytryny
Małe jabłkolub pół dużego (można zastąpić innymi sezonowymi owocami)
Kilka łyżek jogurtu naturalnego lub kefiru
Płatki owsiane, orzechy, siemię lniane i słonecznik zalewamy wodą by przykryła składniki. Zostawiamy na noc pod przykryciem. 
Rano jabłko ścieramy na tarce i dodajemy do miseczki z namoczonymi suchymi składnikami a następnie jogurt, miód, sok z cytryny i mieszamy. 
A jakie są zalety owej surówki, poza tym że jest smaczna? Otóż wszystkie jej składniki zawierają wiele cennych substancji, które oddziałują na stan skóry i włosów. Płatki owsiane są bogate w witaminę E, cynk i selen. Miód działa antybakteryjnie i likwiduje stany zapalne, również na skórze. W soku z cytryny znajduje się dużo witaminy C – przeciwutleniacza, który niszczy wolne rodniki i chroni skórę przed procesami starzenia. Owoce, orzechy i nasiona dostarczają wielu witamin i minerałów. Jest bogata w błonnik i dostarcza energii. 
Smacznego!
wtorek, 02 sierpnia 2016
Galway 2020

W zeszłym miesiącu nasze urocze Galway zostało wybrane jako Europejska stolica kultury w 2020 roku. Ludzie, którzy zorganizowali kampanię włożyli w nią całe swoje serca i mnóstwo, mnóstwo energii. Według mnie to ogromny zaszczyt dla takiego małego miasta. I duża odpowiedzialność. Ale wiem, że Galway spełni wszelkie oczekiwania, bo nie ma chyba drugiego tak muzykalnego i artystycznego narodu :) Nieświadomie miałam swój wkład w jedną z ekspozycji, chociaż oryginalnie te szydełkowe róże były wykorzystane w obchodach 100 rocznicy powstania:

A oto inne obrazki z kampanii:

To gramofon, rzeźba jednego z lokalnych artystów, która podróżowała przez kilka tygodni po Galway i pozowała do zdjęć w różnych miejscach.

Wszędzie obecne owce.

Najstarszy budynek Uniwersytetu i podróżujące pianino. Stało na rynku w naszym miasteczku przez dłuższy czas i każdy mógł sobie pograć. 

środa, 27 lipca 2016
Kocie kąpiele

Czy koty lubią się kąpać? No raczej nie. Nasz również nie lubi. Ale biedna Phoebe była niestety zmuszona do wypluskania się w wanience przez zwariowane pomysły Teodora. Otóż nasz prawie czterolatek ma obsesję na punkcie mycia wszystkiego do okoła. Z jednej strony jest to zaleta, bo zawsze ma czystą buzię i rączki w przeciwieństwie do swojego starszego brata. Z drugiej strony jednak jest to uciążliwe a nawet czasem niebezpieczne. Zdarzało się na przykład, że cała butlka mydła w płynie kończyła się tajemniczo w tydzień, albo białe fugi pomiędzy kafelkami w łazience stawały się zielone, bo tajemniczy ktoś umył je płynem do mycia okien zamiast podłóg. Ale kulmninacją wyczynów Tośka była z pewnością próba umycia kota CIFem do podłogi. Na szczęśie szybko zauważyliśmy, że kocica jest mokra, zanim zdążyła się cała wylizać. No i dlatego miała kąpanko. A to fotorelacja:

Kot przeżył i nie dostał nerwicy.

poniedziałek, 25 lipca 2016
Chusta do noszenia dzidziolków

Zakochałam się! W noszeniu Gabrysia w chuście. Tatuś też się zakochał. I bardzo żałujemy, że pozostałe dzieci nie miały tego przywileju :) Mieliśmy innego rodzaju nosidełka. O jednym nawet TUTAJ pisałam. Ale to nie to samo. Chusta pozwala na większą bliskość i maluszek słyszy serduszko mamy czy taty. I jest wiele sposobów jej wiązania. Gabryś w niej usypia w 5 minut i śpi nawet 2 czy 3 godziny. W wózku drzemki trwają pół godziny jak dobrze pójdzie. Ręce 'nosiciela' są wolne i można się zająć prawie że wszystkim. Dziś na przykład ugotowałam nosząc Małego lazanię. Błogostan dzidziolka gwarantowany. Można nawet w ten sposób karmić niemowlaka piersią jak go głód dopadnie w trakcie spaceru i nikt nawet nie będzie tego świadomy!

Dla zainteresowanych polecam sobie poczytać o 'baby wearing' czyli dosłownie tłumacząc 'noszeniu niemowlaka jak ubranie' :) W Irlandii są temu dedykowane grupy wsparcia i nawet wypożyczalnie gdzie mamy mogą się wymieniać nosidełkami i wypróbowywać nowe, zanim podejmą decyzję jakie jest dla nich najlepsze. 

My nasze kupiliśmy z drugiej ręki od mojej przyjaciółki, która ma ich podad 5 :) A taka chusta to inwestycja na kilka lat, bo można równie dobrze w niej nosić kilkulatka i wiązać na plecach lub biodrze. 

 

piątek, 22 lipca 2016
Czy cesarka jest dla cesarzowej?

I znowu tyle tygodni minęło od ostatniej notki. Czas leci jak szalony a nawet nie mogę powiedzieć, że nie miałam czasu na pisanie. Wbrew powszechnej opinii czwarte dziecko nie sprawiło, że nie wiem w co ręce włożyć. Może to dlatego, że Amelka ma już 10 lat i dużo pomaga, albo dlatego że Mama jest u nas. 

A co do tematu - cesarskie cięcie - czy jest ono rzeczywiście łatwiejsze, mniej bolesne, mniej straszne niż naturalny poród? Według mnie nie jest i nie rozumiem dlaczego niektóre mamy dobrowolnie wybierają tę metodę. Oczywiście czasami nie ma innego wyjścia, tak jak i z nami było. Musiałam mieć cesarkę z powodu łożyska przodującego. Oznacza to, że łozysko zasłania kanał rodny i dziecko nie może się przedostać. Dodatkowo powoduje to duże ryzyko krwotoku. 

Sama procedura nie jest zła, poza tym że zamiast jednej położnej kręci się po sali 15 osób, a tata musi siedzieć przy głowie mamy ubrany w liczny kubraczek i czepek :) Najpierw anstezjolog robi znieczulenie podpajęczynówkowe, które jest podobne do zewnątrzoponowego dawanego przy porodach naturalnych. Gdy już bólu nie czuć chirurg robi cięcie nisko na brzuchu tuż nad kością łonową. Po odessaniu wód płodowych wyciskają dzidzię. przy tym myślałam, że mi oczy na wierzch wyjdą, takie jest ciśnienie. Potem pokazują dzidzię rodzicom i biorą ją do obmycia i oceny. A mama jest szyta. Całe to zamieszanie trwa mniej niż godzinę. Śmieszne jest to, że pomimo braku bólu jest czucie i wszystko co robią jest odczuwane jakby ktoś mył w brzuchu naczynia :D Potem mama idzie do sali pooperacyjnej na pół godziny gdzie monitorują ciśnienie i tak dalej. A dzidzia ma pierwsze karmienie piersią. I do tej pory wszysto jest fajnie. 

Potem wiozą mamę z dzidzią na odzdział poporodowy. Znieczulenie trzyma jeszcze jakiś czas i wstawać nie wolno 24 godziny. Jest to bardzo niefortunne, bo do wszystkiego jest potrzebna pomoc, do karmienia dzidzi, do podania wody czy co najgorsze do zmiany podpaski. No i nie można jeść przez 8 godzin...

A jak powraca czucie, to ból jest spory przez parę dni. A morfinę dają tylko w szpitalu. Potem w domu tylko diklofenak, który działa tylko trochę. Ciężko cokolwiek zrobić. Nawet wstanie z łóżka to ciężka sprawa. 

Jeszcze do tego nie można prowadzić samochodu przez 6 tygodni i trzeba nosić uciskowe pończochy również przez te 6 tygodni. Także wszystko to jest bardziej kłopotliwe, męczące i bolesne niż naturalny poród. Jedyne zalety jakie ja widzę to to, że wiadomo kiedy dzidzia się urodzi i że wszystko dzieje się szybko.

niedziela, 05 czerwca 2016
Mamy nowego człowieka :)

Przedwczoraj o 9:37 przyszedł na świat (albo raczej siłą go na niego wyciągnięto) Gabriel Ian - mały wielki człowiek ważący 4,44kg i mierzący 56 cm. :)

A oto i on:


czwartek, 02 czerwca 2016
Piknik nad Lough Rea

Kilka tygodni temu chcąc skorzystać z pięknej letniej pogody wybraliśmy się nad jezioro Lough Rea by urządzić sobie piknik. Podstawą posiłku miała być pizza na wynos, ale skończyło się na zdrowszym jedzeniu, choć również włoskim. A że mój kochany mąż czasem nie ma umiaru w kupowaniu prowiantu, było go w nadmiarze :)

Dzieci były przeszczęśliwe bo mogły się popluskać w wodzie i pograć w piłkę :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 77