| < Kwiecień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        
Visit Maja D's profile on Pinterest. Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Second Birthday tickers
Kategorie: Wszystkie | Ciuchy | Hobbies | Irlandia | Mamine | Music | Podróże | Praca | Przepisy | Recenzje | Sport | Zdrowie
RSS
piątek, 11 kwietnia 2014
Żółciutko

Wiosna w Irlandii zawsze mi się kojarzy nie z zielenią, bo zielono jest cały rok, ale z żółcią. Może troszkę też z bielą, ale żółty na pewno jest górą. Po pierwsze wszędobylskie żonkile, całe ich połacie, po drugie kaczeńce, których też jest pełno, po trzecie mlecze, bardzo dorodne a po czwarte kolcolist, obok którego nie da się przejść obojętnie. Mogłabym do tego dodać jeszcze pierwiosnki, którym zdjęcia nie zrobiłam, jaskry, które jeszcze nie kwitną i mnóstwo innych, których polskich nazw nawet nie znam. Możecie je obejrzeć TUTAJ. Poniższe zdjęcia zrobiłam na jednym spacerze po kampusie. 

Sprostowanie: na powyższym zdjęciu to rzeczywiście nie są kaczeńce, tylko ziarnopłon. Pomyliły mi się zdjęcia. Miało być to:

piątek, 04 kwietnia 2014
Irish

Kilkanaście lat temu nigdy mi nie przeszło by na myśl, że kiedyś będę miała inne obywatelstwo niż polskie. A jednak stało się, teraz mam dwa. Wszyscy mamy. Chłopcy stali się obywatelami Irlandii automatycznie, bo się tu urodzili. Ja i J. musieliśmy spełnić warunek pięcioletniej rezydencji, aby móc złożyć podanie o naturalizację. Amelka też, bo reguły są takie, że rodzice muszą być w kraju przez 3 lata zanim się dziecko urodzi. Trochę było papierkowej roboty, żeby udowodnić że się jest rezydentem kraju. Papiery z pracy, biura podatkowego, rachunki, listy ze szkoły, itp itd. Wizyta u prawnika bądź notariusza, by podpisać deklarację. Referencje od trzech obywateli irlandzkich. No i oczywiście opłata, ponad 1000 euro za osobę dorosłą i 200 za dziecko. No ale udało się. W poniedziałek byliśmy w Dublinie na uroczystości wręczenia certyfikatów naturalizacji i przysiędze. W ten dzień Irlandia zyskała 3900 nowych obywateli z 121 krajów. Cała impreza odbyła się w Dublin Convention Centre. Budynek jest niesamowity. I z zewnątrz i wewnątrz. Zresztą zobaczycie na zdjęciach poniżej. Każdy został usadowiony na widowni, a na scenie grała orkiestra policyjna, bardzo ładnie zresztą. Potem miał przemówienie minister sprawiedliwości Alan Shatter i pani sędzia. Potem był czas na przysięgę lojalności, którą wszyscy składali razem przed flagą irlandzką. Dla niektórych była to bardzo wzruszająca okazja, szczególnie jeśli obawiali się na przykład deportacji. My oczywiście też się bardzo cieszyliśmy. W drodze powrotnej z Dublina w ramach uczczenia okazji pojechaliśmy do pewnej restauracji, o której słyszeliśmy wiele dobrego. Al Mezza w Athlone. Serwują potrawy libańskie. Najlepsza ze wszystkiego była baklava. Miałam też ochotę na kawę po libańsku, ale o tej godzinie kawa zagwarantowałaby mi nieprzespaną noc. 

2

Convention Centre Dublin reveals IT infrastructure







wtorek, 01 kwietnia 2014
Nowy domownik :)

Od soboty mieszka z nami śliczne stworzenie, kotka! Ma sześć miesięcy, jest cała biała oprócz malutkiej łatki na łebku, bardzo grzeczna, towarzyska i wesoła. Ma na imię Phoebe. Adoptowaliśmy ją dzięki fundacji Galway Cat Rescue. Ratują oni koty porzucone i niechciane, w większości młode i od razu je sterylizują. Nie mają jednak schroniska, lecz działają dzięki sieci rodzin zastępczych, które wychowują koty aż znajdzie się ktoś kto chce zwierzę adopotować. W takim wypadku należy wypełnić formularz adopcyjny z wieloma pytaniami typu: czy w domu są dzieci, inne zwierzęta, ogródek, itp. Na podstawie tych pytań fundacja dobiera odpowiedniego kota. I muszę powiedzieć, że spisali się wyśmienicie. Dobrali nam kota idealnie. Jest bardzo łagodna do dzieci i bardzo je lubi :) Tosiek za nią biega i krzyczy Kiiiiicia! Natek lubi się z nią bawić zabawką na sznurku, a Ami zagłaskałaby kota na śmierć. Poza tym Ami jak na razie dzielnie sprząta kuwetę i daje jej karmę i wodę do miski :)

A oto i ona:


poniedziałek, 24 marca 2014
Królik

Bez zbędnych słów przedstawiam Wam Królika. Robota zajęła mi wieki, ale to tylko dlatego, że nie miałam kiedy nad nim przysiąść. Szczerze mówiąc był dużo łatwiejszy od swojej poprzedniczki Myszy, bo wszystkie elementy były spore. Także kto jeszcze nie szydełkował zabawek a ma zamiar niech zacznie od dużych. :)

Amelka oczywiście szczęśliwa. Śpi z nim, ubiera go, gotuje dla niego, itp.... :)

piątek, 14 marca 2014
Półtoraroczniak

Zupełnie umknął mi fakt, że Teoś w dzień kobiet skończył półtora roku! Nie wiadomo kiedy z dzidziusia przeistoczył się w pewnego siebie chłopczyka. Jest tak pewny siebie, że często wykłóca się z nami o to co wolno a czego nie wolno! :) Na szczęście rozumie już słowo NIE i nawet czasem posłucha. Zdarza się, że dopiero za dziesiątym razem, ale jednak. 

Jest bardzo wesoły, ale potrafi wpaść w histerię w sekundę. Wszyskto oczywiście jest 'jego'. Dzielienia się z rodzeństwem nie uznaje, ale jak nie patrzą, to podjada im z talerza. 

Wspina się na wszyskto co popadnie, lubi tańczyć, śpiewać, grać na instrumentach i słuchać muzyki. Rośnie nam kolejny muzyk w rodzinie. Uwielba się przytulać i dawać całuski :)

Z jedzeniem chciałabym powiedzieć, że nie ma problemu, ale zdarza się, że czegoś co lubił wczoraj, dziś nie cierpi. Tak było z jajkami na przykład. Najbardziej lubi ostatnio kukurydzę z puszki i fasolkę w sosie pomidorowym z puszki. Zawsze chce jeść sam i w zasadzie jedzenie łyżką udaje mu się wspaniale. 

Bardzo lubi być na dworze, kocha zwierzęta, kąpiele, w wodzie czuje się jak ryba. 

Słów ma wciąż tylko kilka: mama, tata, ciocia, Ama, Nata, baba, hot, kuku, lampa, am am, kicia, i może jeszcze jakieś, których nie wyłapałam. 

Ulubione zabawy to gotowanie (na przykład koralików w garnku) - zawsze ma w pogotowiu kilka łyżek, klocki, wożenie lali w wózku, wyciąganie płyt CD z szafki, gra w piłkę. 

A charakter ma na pewno silny! I wie, jak udobruchać mamę...

Za wszystkie zdjęcia dziękujemy kochanej Cioci!

środa, 12 marca 2014
Ciepełko i kwiatuszki

Nareszcie pogoda dogoniła przyrodę i można z czystym sercem powiedzieć, że jest wiosna. Kwiatki zaczęły się już pojawiać w styczniu, ale teraz jest ich wszędzie pełno. A pogoda? Od kilku dni jest naprawdę ślicznie. Wiatr nareszcie ustał, rano co prawda jeszcze przymrozki (bardzo nietypowe na marzec w Irlandii), ale w południe kilkanaście stopni. Większość studentów porzuciła kurtki na rzecz krótkich rękawków. Ja aż taka odważna nie jestem, ale kozaki poszły w kąt! Oby tak zostało do Św. Patryka!

I w końcu mam ochotę na lunch-time'owe spacery. A jest gdzie połazić nad rzeką Corrib, przy której mieści się uniwersytet.

poniedziałek, 10 marca 2014
Sushi

Lubicie? Ja tak, a jeszcze bardziej polubiłam po wizycie w RAW, japońskiej restauracji w Galway. Kiedyś miałam opory myśląc o surowej rybie, ale moje obawy okazały się zbędne. Pycha! A prezentacja też piękna. Na początek dostaliśmy Soba Noodles jako pre-starter. Makaron z mąki gryczanej z krewetkami w pysznym sosie.

Jako starter ja miałam BC Roll, co można by opisać jako 'sushi na lewą stronę'. Na wierzchu ryż posypany sezamem, a w środku nori (czarne wodorosty) i łosoś z kiełkami. Do tego marynowany imbir i wasabi. Zdecydowanie danie dnia!

Mąż wziął carpacio z tuńczyka z dużą ilością warzyw.

Potem była zupa Miso (miso to przyprawa przygotowana z fermentowanego ryżu, jęczmienia, soi, soli i pewnego rodzaju grzyba wykorzystywanego do fermentacji.

Jako danie główne dla mnie była marynowana pierś kaczki (nie gotowana) z sake, imbirem, mirin (wino), konbu (wodorosty), dużą ilością szczypiorku i kiełków. Surowa kaczka? Pycha, i wcale nie smakuje jak surowizna, pewnie dzięki długiemu marynowaniu.

J. na danie główne miał Omakase sushi, czyli 6 różnych nigiri i 6 różnych maki. Nigiri, to kawałki surowej ryby na podłożu ryżowym: miecznik, łosoś, krewetka, tuńczyk, wędzony węgorz i labraks. Nori, to warzywa w ryżu zawinięte w nori, czyli czarne wodorosty.

A na deser również sushi, truskawki zawinięte w ryż i czekoladę, a do tego lody z zielonej herbaty z sosem malinowym. No i oczywiście zielona herbata. 

RAW ma też świetną lokalizację. Na 4 piętrze hotelu Radisson, co sprawia, że widok jest bardzo ładny. Szef kuchni, Hisashi Kumagi, jest oczywiście rodowitym japończykiem, a kuchnia jest otwarta na jadalnię, także widać go przy pracy. 

Polecam!

sobota, 08 marca 2014
Życzę najlepszego!

Wam wszystkim babeczkom życzę samych najlepszych rzeczy! Dziś nasze święto, na całym świecie :)

piątek, 07 marca 2014
Bullying

Bullying (czyli znęcanie się psychiczne) jest brane bardzo poważnie w Irlandii. Czasem według mnie przesadnie. Ostatnio u mnie w pracy też zaczęły się rozchodzić słuchy, że jeden z menedżerów jest pod obserwacją bo kilka osób skarżyło się, że na nich nakrzyczał. Uniwersytet ma na to wszystko precyzyjne procedury i wszystko jest rozpatrywane anonimowo i szczegółowo. Wystarczy, że ktoś na Ciebie nakrzyczy i już masz na niego haka. Według mnie to przesada w drugą stronę. Oczywiście nie chcę, żeby było tak jak za dawnych czasów w szkołach i zakładach pracy, gdzie dzieci i pracownicy byli zastraszeni, ale taka fałszywa delikatność też nie jest na miejscu.

A jak jest u Was? Też wystarczy krzywo na kogoś spojrzeć, żeby mieć kłopoty?

Co innego w szkołach. Myślę, że tam warto wszystko brać bardzo poważnie. Szczególnie w dobie cyber-znajomości. 

czwartek, 27 lutego 2014
Pączusie

Ile zjedliście dzisiaj pączków?

My tym razem mieliśmy pierwszy raz od wieków pączki domowe. Ciocia popełniła mistrzostwo świata w smażeniu :) Pyyyycha!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69